Przejdź do treści

Opowieści na dobranoc (26) – „Randka”

Czekał na nią w pokoju hotelowym. Spojrzał na zegarek – jest 20.47. Ma jeszcze trzynaście minut do umówionego spotkania. Zdecydował, że wykorzysta ten czas na rozmowę z żoną.

– Cześć, właśnie się rozgościłem w hotelu i dzwonię życzyć wam dobrej nocy. Jak się miewacie? – zagadnął w odpowiedzi na beznamiętne 'halo’, dobiegające z głośnika jego smartfona.

– U nas wszystko po staremu. Chłopaki już w łóżkach, grają w coś na tabletach, a ja szykuję się do kąpieli i spać. U ciebie dobrze wszystko? – obok głosu swej żony, słyszał również dźwięk napełnianej wodą wanny.

– Tak, też właśnie mam taki plan, by wziąć prysznic i położyć się spać. Jutro długi dzień pracy, chcę być wypoczęty.

– Nie lubię, gdy wyjeżdżasz w te swoje delegacje. Chciałabym byś był na miejscu – zagadnęła prosto z serca jego żona. Na imię jej Agata i ma z nią dwóch synów w wieku 4 i 7 lat. Mieszkają w Miasteczku od urodzenia, są razem od 11 lat, a dziś właśnie on spędza swój wieczór w oddalonej od niej o ponad sto dwadzieścia kilometrów Stolicy – Zrób, co masz zrobić i wracaj do nas szybko Paweł – dodała.

– Też bardzo nie lubię tych wyjazdów, no ale… Wiesz, żyć za coś trzeba – skłamał Paweł i zerknął na zegarek. 20.52… – Agata, będę kończył. Miłego wieczoru i spokojnej nocy wam życzę. Zadzwonię jutro w przerwie.

– Dobrze, dobrej nocki, pa – odpowiedziała Agata i rozłączyła się.

Posiedział w chwili ciszy na skraju dużego łoża wyścielonego przyjemną w dotyku pościelą. Rozejrzał się po luksusowym wnętrzu apartamentu, który znakomicie się sprawdzał dotychczas przy jego równie luksusowych randkach. Nie potrafił wyjaśnić tego niecodziennego pociągu do kobiet, którym płacił ze seks, a dokładnie za całą noc wypełnioną po brzegi seksem. Miał piękną i kochającą go żonę. Zawsze bardzo go pociągała i nadal jest dla niego bardzo atrakcyjna, jednak czegoś w tym wszystkim mu zabrakło już ponad dwa temu. To wtedy po raz pierwszy zdecydował się zadzwonić do młodej dziewczyny z ogłoszenia oferującej seks za opłatą. Bardzo bał się, by te spotkanie nie wyszło na jaw, jednak szybko dostrzegł, że czujność Agaty jest całkowicie uśpiona. Ufa mu, a on zaczął coraz częściej korzystać z tego…

Poczuł się z tym faktem chwilowo bardzo niekomfortowo, jednak pierwsze spotkanie na płatny seks dało mu te doznania, których szukał i potrzebował. To stało się dla niego nałogiem.

Zaczął coraz więcej i coraz lepiej pracować. Jego wydajność w bankowości wzrosła, dzięki czemu wspiął się o kilka szczebli w hierarchii bankowej kadry i przejął bardziej odpowiedzialne obowiązki, wśród których były właśnie podróże.

Więcej pieniędzy i z dala od domu – to wszystko jedynie sprzyjało zażywaniu jego narkotyku, którym był seks za pieniądze.

Zerknął na szampana i kieliszki, stojące na tacy, na stoliku przy wielkim łożu małżeńskim. Miał na sobie drogi, ciemny garnitur, białą koszulę i krawat, który dostał od żony tuż przed aktualnym wyjazdem. Odnalazł już miejsce w swej głowie, tą najgłębszą szczelinę w jego mózgu, gdzie wkładał te niepokojące dla niego myśli o żonie, które chciałyby jedynie zepsuć mu ten czas uciech, tak więc nawet na chwilę nie zatrzymał się dłużej przy krawacie. Wyglądał w nim dostojnie i elegancko, Agata ma dobry gust. Tyle zdołał wymyślić w związku z tym, by nie odebrać niczego żonie.

Był gotowy na całonocną rozkosz ze szczupłą blondynką, którą znalazł w internetowym ogłoszeniu. Wiedział, że należy sugerować się ceną i nie żałował pieniędzy na ten cel. Wiedział, że będzie usatysfakcjonowany w pełni…

Pukanie do drzwi…

Podszedł do nich pozornie spokojnym krokiem, gdyż wewnątrz był pełen podekscytowania, a serce zaczynało mu bić jak szalone. Narkotyk już zaczyna swe działanie.

Nacisnął klamkę…

Jego oczom ukazała się urocza, młoda kobieta o jasnych, prostych włosach. Gdy uśmiechnęła się, ukazując swoje perliście białe i proste ząbki, mógłby przysiąc, że właśnie się zakochał. Ubrana była w obcisłą, czerwoną sukienkę, która wpasowała się idealnie w kolor szminki na jej ponętnych ustach oraz wysokich szpilek. Opinała się na jej ciele idealnie, ukazując zarys niedużych piersi, wcięcie w wąskiej talii oraz krągłość bioder i rozkosznie wypiętej w tył pupy. Dzieła dopełniał płaski brzuch, z którym miał już swój pierwszy zamysł na jeden z finałów ich wspólnej zabawy.

„Strzał w dziesiątkę” – pomyślał.

– Zapraszam – odezwał się dosyć pewnym, aczkolwiek udawanym głosem. W środku wszystko w nim się wręcz trzęsło z podniecenia i onieśmielenia, które przyszło do niego wraz z tą kobietą.

– Dziękuję – odpowiedziała swym słodkim i równie udawanym głosem kobieta – mam na imię Amanda i zanim będę twoja, kochasiu, to najpierw przejdźmy do interesów. Poproszę cztery tysiące złotych.

Paweł wyciągnął z wewnętrznej kieszeni marynarki plik banknotów o nominale dwustu złotych każdy. Amanda schowała bez liczenia do torebki, po czym położyła ją na szafeczce w skromnym holu apartamentu i podeszła bliżej do Pawła. Pocałowała go przez chwilę i był to bardzo namiętny pocałunek. Pocałunek za cztery tysiące złotych. Dostał to, za co zapłacił.

– Napijmy się szampana – zaproponował Paweł.

– A może zaproponujesz mi drinka kochasiu? – zapytała w odpowiedzi na to Amanda.

– Pewnie – lekko zbity z tropu Paweł podszedł do lodówki i wyjął schłodzone Martini, z którego przyrządził dwa drinki.

– Na co masz ochotę – zapytała Amanda po kilku łykach.

– Na ciebie – odpowiedział szczerze Paweł, po czym rozpoczęli swą namiętną i pełną wyuzdanego seksu noc…

Po trzech podejściach i kilku drinkach padł na łóżko wycieńczony fizycznie. Było po trzeciej w nocy i Paweł zapadł w bardzo głęboki sen.

Amanda przyglądała mu się uważnie, leżąc naga obok niego w tym finalnie bardzo przyjemnym dla nich obojga łożu. Po kilkunastu minutach stwierdziła, że pierwsza część jej pracy dobiegła końca, czas więc na jej kolejny etap.

Wskoczyła po cichu w swe ubranie, po czym zaczęła przetrząsać kieszenie marynarki oraz garniturowych spodni Pawła. Znalazła portfel, był pełen gotówki, ale nie ona interesowała ją w tym momencie. Wyciągnęła z portfela jego dokumenty, by potwierdzić jego tożsamość. Po chwili odłożyła je na swoje miejsce i odnalazła smartfon. Bardzo szybko odblokowała go, przykładając do niego prawy kciuk śpiącego Pawła. Szybko zmieniła sposób autoryzacji smartfona, po czym przeszła do oględzin jego bagażu.

Zatrzymała się na kilka minut dłużej przy laptopie. Uruchomiła go i pomimo braku autoryzacji laptopa hasłem, podłączyła do niego przewodem USB nieduże urządzenie, które cały czas miała również ze sobą w swej torebce. Urządzenie wykonywało właśnie zupełnie bezgłośnie swoje niecne zadanie. Amanda w tym czasie spojrzała na jeden z plakatów na ścianie sypialni. Przedstawiał piękną panoramę Stolicy w kolorze czarno białym. Plakat zrobił na niej wrażenie. Pomyślała, że sama chciałaby mieć taki na ścianie w jej sypialni. Uśmiechnęła się tak uroczo, jak tylko potrafiła, pomachała dłonią w kierunku plakatu i zajęła się dalszymi oględzinami.

Po kilkunastu minutach przeglądania jego ubrań i różnych bankowych dokumentów, mieszczących się w jego walizce, usłyszała krótki sygnał, dobiegający z urządzenia. Odłączyła go od laptopa, laptop odłożyła na miejsce, po czym wyciągnęła ze swej torebki telefon i napisała SMS o treści: „Mam wszystko, odbierz mnie teraz”, po czym wysłała wiadomość pod dobrze znany jej kontakt. Błyskawiczna odpowiedź: „Ok”.

Zrobiła sobie jeszcze jednego drinka, którego opróżniła ze szklanki błyskawicznie, wzięła ze stolika kartę do hotelowych drzwi, po czym wyszła z apartamentu z poczuciem idealnie wykonanej pracy. Dziś właśnie zarobiła dużo więcej niż trzy tysiące złotych, a seks z Pawłem uznała nawet za bardzo udany. Spodobał jej się fizycznie, co ułatwiło jej wszystko wyjątkowo.

Była z siebie dumna i wiedziała, że dzięki dzisiejszemu zadaniu jej szef obejmie ją wyjątkową opieką i być może nie będzie musiała więcej podejmować wielu zleceń, które uznawała za upokarzające. Być może od teraz będzie mogła nawet sama decydować o tym, z kim pójdzie do łóżka następnym razem. Być może…

Przez chwilę w jej myślach pojawił się Paweł…

– Biedak – wyszeptała po cichu do siebie i opuściła gmach hotelu, po czym udała się do srebrnego audi, czekającego na nią kilkanaście metrów w prawo od wejściowych drzwi hotelu.

Paweł nadal spał, błogim snem, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, co oczekuje na niego po przebudzeniu…

Była 6.23. Obudził się, spojrzał na wolną przestrzeń po prawej stronie łoża obok niego i pomyślał szybko, że najpewniej jego 'randka’ już sobie poszła, gdyż wykonała swą pracę. W pokoju panowała cisza, więc stwierdził stanowczo, że tak właśnie wygląda sytuacja, z czego w sumie się cieszył, gdyż był już spełniony i zaczynał powoli myśleć o czekającym go dniu pracy.

Spojrzał na okno po lewej stronie, dostrzegł przebijające się przez zaciągnięte kotary światło dzienne i uznał, że czas wstać, gdyż dzień już się rozpoczął. Paweł podniósł głowę z poduszki i przeżył swój największy szok w życiu.

Oto na fotelu przed łożem siedział mężczyzna i przyglądał mu się, bez okazywania jakichkolwiek emocji.

– Kim jesteś? – zapytał drżącym głosem Paweł. Bał się. Czuł, że właśnie wpadł w poważne kłopoty.

Mężczyzna zaczął przyglądać się coraz bardziej badawczo Pawłowi i po chwili uśmiechnął się.

– Nie ma znaczenia moje imię. W tej chwili jestem twym najlepszym przyjacielem, ale bądź ostrożny, bo bardzo szybko możesz to odmienić i wtedy stanę się twym największym wrogiem. – poprawił swój uśmiech i dodał – Zaufaj mi, mam wszystkie karty, by tak się dokładnie stało.

– Czego chcesz ode mnie? Pieniędzy? Weź je, weź je wszystkie – w coraz większej panice powiedział Paweł sięgając do portfela, znajdującego się ponownie w kieszeni jego spodni, leżących na krześle przy łożu.

– Nie chcę tych drobnych, które masz w portfelu Pawle – odpowiedział lekko podniesionym głosem mężczyzna. Był rosły i masywny. Ubrany na czarno, z krótkimi czarnymi włosami i takim też zarostem. Nadal siedział wygodnie w fotelu, a dopiero teraz Paweł dostrzegł, że w prawej dłoni położnej na prawym udzie trzyma pistolet.

– Czego chcesz ode mnie? – zapiszczał przerażony i bliski płaczu Paweł.

– Współpracy – odpowiedział ze spokojem mężczyzna. – Zrób, to o co cię poproszę, a wrócisz do domu, do swej rodziny cały i zdrowy. Jeśli nie będziesz współpracował, zniszczę ci życie, zaczynając od ukazania twojej żonie video z twojego pobytu tutaj dzisiejszej nocy. – W tej samej chwili wskazał palcem na plakat zamieszczony nad jego fotelem. – Tu właśnie znajduje się kamera, która zarejestrowała to wszystko, co zadziało się w tym pomieszczeniu tej nocy. Video jest w moim posiadaniu, a przekazanie jego twojej żonie zajmie mi tylko chwilę. To jak pstryknięcie palcem.

Paweł podniósł się nagi z łóżka i podbiegł do zawieszonego, obramowanego plakatu, który wręcz zerwał ze ściany, obnażając prawdziwość słów siedzącego w fotelu obok niego mężczyzny z pistoletem w dłoni.

Poczuł się pokonany…

– Co chcesz, bym zrobił? – zapytał Paweł.

– Dziś pójdziesz do pracy, zrobisz wszystko to, po co tu przyjechałeś. Za dwa dni skontaktuję się z tobą i przekażę ci dalsze instrukcje – odpowiedział mężczyzna, po czym wstał i ruszył pewnym krokiem w kierunku drzwi. – Ach, zapomniałbym. To twój nowy telefon. Przełożyłem ci kartę, to nadal twój numer. – przekazał telefon Pawłowi, po czym otworzył drzwi wejściowe.

– Dlaczego ja? – zaskomlał jeszcze Paweł.

– Nie zawiedź mnie, a wszystko będzie dobrze – odpowiedział z uśmiechem mężczyzna i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.

Paweł rozejrzał się po pokoju. Przejrzał swoje rzeczy – miał wszystko.

Zaczął zadawać sobie pytania. „Co to może znaczyć? Dlaczego właśnie ja? Czy to szantaż, by wyłudzić pieniądze? Przecież już bym o tym wiedział… O co tu chodzi?”.

Wiedząc, że nie może tego zgłosić policji, bez narażenia swej żony na odkrycie prawdy o nim, zdecydował się po prostu wykonać swoją dzisiejszą pracę i czekać na łaskę, lub niełaskę mężczyzny z pistoletem.

Tak też zrobił. Wziął udział w zaplanowanych dziś w Stolicy spotkaniach, które trwały do późnego wieczoru i zamiast kolejnego, zaplanowanego noclegu, zdecydował się wrócić na noc do domu.

Dotarł do swojego Miasteczka po północy.

Żona i dzieci śpią, nie słyszeli jego powrotu do domu. Mieszkali w jednorodzinnym, niedużym domku. Wszyscy spali na górnym piętrze, a Paweł tuż po wejściu do domu, szybkim krokiem dotarł do sypialni, w której była jego żona. Obudziła się.

– Wróciłeś wcześniej. Coś się stało? – zapytała dosyć szybko oprzytomniona i zaskoczona nagłym powrotem Pawła.
Ten badawczo przyglądał się swej żonie i stwierdzając, że o niczym nie wie, odpowiedział:

– Nic się nie stało. Zapragnąłem wrócić do was wcześniej. Nie lubię tych samotnych pobytów w hotelu. Nic się nie stało, śpij.

Agata wyczuła niespokojny ton w głosie Pawła. Znali się nie od dziś, jednak nie chciała akurat teraz w to wnikać. Cokolwiek to jest – jest późno i najwidoczniej to nic aż tak poważnego, skoro usłyszała taką odpowiedź Pawła.

– Skoro tak mówisz, to ok. Dobrej nocki. Jutro pogadamy na spokojnie – i szybko zasnęła ponownie.

Paweł wziął prysznic, po którym położył się obok niej, próbując zasnąć. Jednak sen nie nadchodził, za to nadchodziło coraz więcej pytań. „Co mnie czeka? Na co naraziłem siebie i swoją rodzinę?”. Myślał o tym wszystkim długo i intensywnie, wiercąc się i przekręcając z boku na bok, co chwilę. Kilka razy wstawał, by napić się wody i skorzystać z łazienki.

Zasypiał powoli z myślą, że może najlepszym rozwiązaniem będzie powiedzieć o tym żonie. Wiedział, że to będzie dla niej potężny cios, ale ten cios może będzie mimo wszystko lżejszy w momencie, gdy on go zada, niż gdyby miała się o wszystkim dowiedzieć od kogoś obcego. Podjął wręcz decyzję, że tak właśnie zrobi z samego rana, a tym samym wytrąci szantażyście z rąk jego karty. Tak, to jest właśnie te rozwiązanie. Tak będzie lepiej. Zasnął po czwartej nad ranem bardzo zmęczony.

– Paweł, telefon! – usłyszał dobiegający z łazienki głos Agaty oraz sygnał przychodzącego połączenia z jego nowego telefonu. – Co to za dzwonek? – dodała.

– Halo – zerwał się Paweł z łóżka w pełni przytomny, odbierając połączenie.

– Dziś, o godzinie 21 rozpoczyna się bankiet w rezydencji twojego głównego dyrektora. Choć nie jesteś zaproszony, udasz się tam wraz z żoną. – usłyszał ten spokojny i stanowczy głos mężczyzny, którego poznał dobę temu w hotelowym apartamencie.

– Ale ja nie mogę tak! – zareagował panicznie Paweł.

– Masz czas się do tego przygotować, a kolejne instrukcje otrzymasz w ciągu dnia.

– Poczekaj, stop! Ja wszystko powiem żonie, opowiem jej, co zrobiłem i opowiem jej o tobie. Nie zrobię nic dla ciebie. Koniec z tym, słyszysz? Koniec! – wykrzyczał do słuchawki Paweł.

– Dobrze, włącz więc proszę swój laptop i zaloguj się do swego firmowego panelu administracyjnego.

Paweł zamarł. Szybko uruchomił laptopa i zerknął w rejestr transakcji. Historia dwóch ostatnich dób zszokowała go w pełni. Zaniemówił…

– Czy mam już twoją uwagę ponownie?

– Tak, ty skurwysynu! Tak! Masz moją uwagę! – odpowiedział wściekły Paweł.

– Wszystko wróci na swoje miejsce, jeśli tylko zrobisz to, o co cię poproszę.

– Zrobię… – odpowiedział ponownie pokonany Paweł.

– Zacznij od przygotowania do bankietu. Bądź gotowy do 21, by wraz z żoną znaleźć się na nim. Na ten moment to tyle, ale… Mam pytanie – tu mężczyzna zatrzymał się i po chwili ciszy dodał. – Czy zabiłeś kogoś kiedykolwiek Pawle?

W drzwiach do łazienki stała Agata i przysłuchiwała się uważnie rozmowie Pawła…

C.d.n. ?


<< 25. „Produkt” <<

>> 27. „Księżycowa makabra” >>


Opowieści na dobranoc