Przejdź do treści

Opowieści na dobranoc (10) – „Ostatnia ofiara”

Ocknęła się. Nie mogła się poruszyć. Czuła ból w swej zamroczonej głowie, przypominający ten po całonocnej imprezie, ale wiedziała, że to nie alkoholowa zabawa jest jego przyczyną. Podnosząc swe ciężkie jak z ołowiu powieki Lena nie potrafiła jeszcze odnaleźć tej przyczyny. Znajdowała się w rozświetlonym pomieszczeniu, jednak wszystko widziała jak przez mgłę i bardzo zapragnęła zasnąć ponownie, gdyż wraz z ocknięciem ból głowy jedynie wzmagał się z każdą chwilą.

Zamknęła oczy, a przez jej umysł jak błyskawica przemknęło wspomnienie rozjaśniające obraz jej aktualnego położenia. W swej retrospekcji Lena ujrzała siebie prowadzącą swego nowego Mercedesa AMG C63 Cabrio w srebrnym kolorze, który był jednym z jej pierwszych zakupów po odebraniu wygranej z loterii. Wracając spokojnym tempem do swego nowo kupionego domu w najspokojniejszej i dosyć ekskluzywnej dzielnicy miasteczka Szkarłatne Wzgórze, spostrzegła nietypową sytuację. Była noc, a po prawej stronie ulicy jednorodzinnych domów dosyć szczupła blondynka najwidoczniej odpierała atak wyraźnie masywniejszego od niej napastnika. Lena bez zastanowienia zatrzymała samochód i wysiadła, by jak najszybciej pomóc kobiecie. To był błąd.

Teraz siedząc związana na krześle ujrzała wyraźnie swą pomyłkę w ocenie tamtej sytuacji. Jej umysł powrócił do sprawności i z miejsca zaczęła oceniać możliwości. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Znajdowała się bliżej jednej ze ścian, a na wprost przed nią leżał na podłużnym stole mężczyzna, którego uznała wcześniej za napastnika. Nie miała wątpliwości, że mężczyzna ten jest martwy. Był cały zmasakrowany, a obok niego leżał koszmarny zestaw noży i tasaków, które przyczyniły się do jego strasznego końca. Obraz ten był tak przerażający, że z miejsca odwróciła wzrok. Po prawej stronie widziała drzwi bez klamki. Wysuwane? Oceniła, że z pewnością mechanizm otwierania tych drzwi jest bardziej skomplikowany od klamki i z pewnością nie przeznaczony dla niej. Po lewej stronie ślad po zamurowanym okienku w górnej części ściany. „Piwnica” – pomyślała i rozglądała się dalej. Wróciła wzrokiem na wprost przed siebie, gdzie ponad stołem wisiały porozwieszane zdjęcia wielu mężczyzn, którzy tak jak ten leżący przed nią, również nie uniknęli swej rzezi. Wiedziała w tym momencie, że sprawa jest śmiertelnie poważna. Świadomość faktu, że to mogą być jej ostatnie chwile uwolniła w niej porządny strzał adrenaliny i zmotywowała ją do działania.

Rozejrzała się w poszukiwaniu kamer, rozsądnie stwierdzając, że najpewniej jest w monitorowanym pomieszczeniu. Po uważnych oględzinach stwierdziła, że jeśli są, to ukryte. Nie dostrzegła żadnej i nie mając wyjścia, wybrała nadzieję, że żadnej też nie ma. Usta miała zakneblowane jakimś materiałem. Związane taśmą ręce z tyłu oparcia krzesła nie pozwalały Lenie na wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Była również przewiązana liną w pasie do oparcia. Jej związane nogi za to przyniosły punkt zaczepienia się nadziei. Poczuła tu nieznaczną możliwość ruchową. „Blondyna nie jest dokładna” – pomyślała Lena i zaczęła intensywnie poruszać nogami, rozluźniając błyskawicznie ich więzy. Z poluzowaną liną na nogach nie zastanawiała się i podjęła pierwszą, od razu skuteczną próbę ustania na nich. Liczyła się z ryzykiem swego zamiaru, ale też widziała w tym jedyne rozwiązanie. Rzuciła się bez namysłu z impetem w tył roztrzaskując z hukiem krzesło o podłogę i zawyła z bólu. Jej lewa ręka ucierpiała bardzo. Być może złamana, jednak Lena wiedziała, że nie może sobie pozwolić w tej chwili na żadną słabość. Leżąc na zimnej podłodze z rękoma z tyłu oswobadzała się swą sprawną dłonią z liny przewiązanej w pasie. Uwalniając się z niej oraz resztek krzesła ustała i w zgięciu w pół, na ugiętych nogach przełożyła skrępowane z tyłu dłonie pod swe pośladki. Usiadła w tej pozycji na podłodze i z ogromnym bólem, rozrywając swe stawy, przeciągnęła dłonie pod nogami, by następnie wyciągnąć je spod swych stóp. Oswobodziła nogi, wyciągnęła knebel z ust i podeszła do stołu po jeden z noży, w celu przecięcia więzów dłoni. Nie zdążyła ich oswobodzić. Usłyszała mechanizm otwieranych drzwi.

Ania nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Gdy ta ciemnowłosa dziewczyna wysiadła ze swego samochodu i rzuciła się, by pomóc jej obezwładnić swą kolejną ofiarę, jedynie roześmiała się w duchu. Trzymając wspólnie nieprzytomnego nieszczęśnika na ziemi Ania wstała i zaśmiała się już w głos. W stronę wstającej również i bardzo zaskoczonej młodej dziewczyny wyprowadziła potężny prawy sierpowy prosto w szczękę, czym odcięła jej świadomość. Takiego nokautu pozazdrościłby zawodowy bokser, była z siebie dumna. Dla pewności przyłożyła jej do twarzy szmatę z chloroformem i zabrała się do roboty.

Trochę natrudziła się, by jak najszybciej wciągnąć obydwoje do swej piwnicy, a z podekscytowania nie chciała dziś zwlekać z czymkolwiek. Związała Lenę i zabrała się „oprawiać” swą pierwszą ofiarę. Po satysfakcjonującej rzezi z mężczyzną Ania udała się na górę chwilę odpocząć. Usiadła w swym salonie w wygodnym fotelu i wsłuchiwała się w odgłosy nocy. Upajała się swym dzisiejszym łowem i zastanawiała się nad tym, jak może uzyskać swą rozkosz z tej dziewczyny. Jest pierwsza – dotychczas byli sami faceci. Nie wiedziała sama dlaczego tylko faceci. Ania nie wiedziała też dlaczego jej myśli o zadaniu cierpienia tej związanej na dole dziewczynie nie są dla niej tak podniecające, jak przy facetach. Ciekawość poznawania samej siebie i swojego chorego wnętrza była w niej ogromna, więc dała sobie kwadrans na odpoczynek, by następnie powrócić do piwnicy i dokończyć swe dzisiejsze dzieło.

Wstała raptownie, gdyż ciszę i jej rozmyślania przerwał huk oraz krzyk dochodzący z dolnego poziomu. Nie zastanawiała się i zaczęła szybko przemieszczać się w kierunku drzwi prowadzących do piwnicy. Otworzyła je kluczem, po czym zbiegła po schodach i zaczęła wbijać kod przy drzwiach otwierających jej chorą łaźnię rozkoszy. W pośpiechu pomyliła się. Zaczęła ponownie i ponownie za szybko. Dwukrotnie ręka zawiodła, więc uspokoiła oddech, zwolniła swe działanie i za trzecim razem spokojnie wybrała prawidłowy kod, po czym rozsunęły się drzwi.

Ania nie zdążyła nic więcej zrobić, gdyż zza odsuniętych drzwi wyłoniła się niedoszła ofiara Ani, wbijając jej nóż pomiędzy piersi. Zaskoczona i zdezorientowana Ania zaczęła słaniać się na nogach. Kierując się swym morderczym instynktem przylgnęła do Leny i wciągnęła ją ze sobą do wnętrza piwnicy. Drzwi się zamknęły.

Ania upadła nieprzytomna, a Lena stała nad nią w roztrzęsieniu. Dostrzegła, że ze strony Ani nie grozi jej już żadne niebezpieczeństwo, więc podeszła do drzwi. Znalazła przy nich miejsce na przyłożenie dłoni i uspokoiła się, gdyż wiedziała, że wyjdzie stąd żywa.

– O nie, potworze, nie dam ci tak łatwo z tego wybrnąć – wykrzyknęła Lena i przyklękła nad Anią. Uderzyła w twarz konającą z całej siły zaciśniętymi w jedną wielką pięść dłońmi, po czym Ania ocknęła się. – Odpowiesz za to wszystko, nie wywiniesz się z tego – dodała. Zobaczyła, że Ania otwiera oczy i podnosi swój wzrok na nią. Nie dostrzegła w nich nic, poza niezrozumiałą satysfakcją. Ania uśmiechnęła się triumfującą, z jej ust sączyła się krew. Chwyciła za sterczący z jej piersiowej klatki nóż, próbując go wyciągnąć. Lena nie dopuściła do tego i w ten sposób trzymały jego rękojeść, patrząc sobie prosto w oczy.

– Nikt mnie nie dostanie – z trudem wyrzuciła z siebie Ania i przekręciła tkwiący w niej nóż, odbierając swoje życie.

Lena jak sparaliżowana patrzyła w jej obojętne, martwe już oczy. Uśmiech wciąż widniał na jej twarzy. Adrenalina przestała już być dostarczana do serca Leny. Poczuła ból w całym swym ciele i ogromne zmęczenie. Zapragnęła już opuścić te okropne miejsce. Wzięła ze stołu kolejny nóż i przecięła w końcu taśmę krępującą jej dłonie. Przeciągnęła następnie nieżywego kata niezliczonej rzeszy mężczyzn do drzwi, podciągnęła w górę jej rękę i przyłożyła dłoń do elektronicznego miejsca przy drzwiach, które odczytało z niej potrzebne informacje i uruchomiło mechanizm otwierający drzwi. Lena wbiegła po schodach na górę, znalazła na stoliku w holu telefon i wybrała numer na policję…

Koniec!


<< 9. „Powrót” <<

>> 11. „Detektyw” >>


Opowieści na dobranoc