Ocknęła się. Nie mogła się poruszyć. Czuła ból w swej zamroczonej głowie, przypominający ten po całonocnej imprezie, ale wiedziała, że to nie alkoholowa zabawa jest jego przyczyną. Podnosząc swe ciężkie jak z ołowiu powieki Lena nie potrafiła jeszcze odnaleźć tej przyczyny. Znajdowała się w rozświetlonym pomieszczeniu, jednak wszystko widziała jak przez mgłę i bardzo zapragnęła zasnąć ponownie, gdyż wraz z ocknięciem ból głowy jedynie wzmagał się z każdą chwilą.
Zamknęła oczy, a przez jej umysł jak błyskawica przemknęło wspomnienie rozjaśniające obraz jej aktualnego położenia. W swej retrospekcji Lena ujrzała siebie prowadzącą swego nowego Mercedesa AMG C63 Cabrio w srebrnym kolorze, który był jednym z jej pierwszych zakupów po odebraniu wygranej z loterii. Wracając spokojnym tempem do swego nowo kupionego domu w najspokojniejszej i dosyć ekskluzywnej dzielnicy miasteczka Szkarłatne Wzgórze, spostrzegła nietypową sytuację. Była noc, a po prawej stronie ulicy jednorodzinnych domów dosyć szczupła blondynka najwidoczniej odpierała atak wyraźnie masywniejszego od niej napastnika. Lena bez zastanowienia zatrzymała samochód i wysiadła, by jak najszybciej pomóc kobiecie. To był błąd.
Teraz siedząc związana na krześle ujrzała wyraźnie swą pomyłkę w ocenie tamtej sytuacji. Jej umysł powrócił do sprawności i z miejsca zaczęła oceniać możliwości. Rozejrzała się po pomieszczeniu. Znajdowała się bliżej jednej ze ścian, a na wprost przed nią leżał na podłużnym stole mężczyzna, którego uznała wcześniej za napastnika. Nie miała wątpliwości, że mężczyzna ten jest martwy. Był cały zmasakrowany, a obok niego leżał koszmarny zestaw noży i tasaków, które przyczyniły się do jego strasznego końca. Obraz ten był tak przerażający, że z miejsca odwróciła wzrok. Po prawej stronie widziała drzwi bez klamki. Wysuwane? Oceniła, że z pewnością mechanizm otwierania tych drzwi jest bardziej skomplikowany od klamki i z pewnością nie przeznaczony dla niej. Po lewej stronie ślad po zamurowanym okienku w górnej części ściany. „Piwnica” – pomyślała i rozglądała się dalej. Wróciła wzrokiem na wprost przed siebie, gdzie ponad stołem wisiały porozwieszane zdjęcia wielu mężczyzn, którzy tak jak ten leżący przed nią, również nie uniknęli swej rzezi. Wiedziała w tym momencie, że sprawa jest śmiertelnie poważna. Świadomość faktu, że to mogą być jej ostatnie chwile uwolniła w niej porządny strzał adrenaliny i zmotywowała ją do działania.
Rozejrzała się w poszukiwaniu kamer, rozsądnie stwierdzając, że najpewniej jest w monitorowanym pomieszczeniu. Po uważnych oględzinach stwierdziła, że jeśli są, to ukryte. Nie dostrzegła żadnej i nie mając wyjścia, wybrała nadzieję, że żadnej też nie ma. Usta miała zakneblowane jakimś materiałem. Związane taśmą ręce z tyłu oparcia krzesła nie pozwalały Lenie na wykonanie jakiegokolwiek ruchu. Była również przewiązana liną w pasie do oparcia. Jej związane nogi za to przyniosły punkt zaczepienia się nadziei. Poczuła tu nieznaczną możliwość ruchową. „Blondyna nie jest dokładna” – pomyślała Lena i zaczęła intensywnie poruszać nogami, rozluźniając błyskawicznie ich więzy. Z poluzowaną liną na nogach nie zastanawiała się i podjęła pierwszą, od razu skuteczną próbę ustania na nich. Liczyła się z ryzykiem swego zamiaru, ale też widziała w tym jedyne rozwiązanie. Rzuciła się bez namysłu z impetem w tył roztrzaskując z hukiem krzesło o podłogę i zawyła z bólu. Jej lewa ręka ucierpiała bardzo. Być może złamana, jednak Lena wiedziała, że nie może sobie pozwolić w tej chwili na żadną słabość. Leżąc na zimnej podłodze z rękoma z tyłu oswobadzała się swą sprawną dłonią z liny przewiązanej w pasie. Uwalniając się z niej oraz resztek krzesła ustała i w zgięciu w pół, na ugiętych nogach przełożyła skrępowane z tyłu dłonie pod swe pośladki. Usiadła w tej pozycji na podłodze i z ogromnym bólem, rozrywając swe stawy, przeciągnęła dłonie pod nogami, by następnie wyciągnąć je spod swych stóp. Oswobodziła nogi, wyciągnęła knebel z ust i podeszła do stołu po jeden z noży, w celu przecięcia więzów dłoni. Nie zdążyła ich oswobodzić. Usłyszała mechanizm otwieranych drzwi.
…
Ania nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Gdy ta ciemnowłosa dziewczyna wysiadła ze swego samochodu i rzuciła się, by pomóc jej obezwładnić swą kolejną ofiarę, jedynie roześmiała się w duchu. Trzymając wspólnie nieprzytomnego nieszczęśnika na ziemi Ania wstała i zaśmiała się już w głos. W stronę wstającej również i bardzo zaskoczonej młodej dziewczyny wyprowadziła potężny prawy sierpowy prosto w szczękę, czym odcięła jej świadomość. Takiego nokautu pozazdrościłby zawodowy bokser, była z siebie dumna. Dla pewności przyłożyła jej do twarzy szmatę z chloroformem i zabrała się do roboty.
Trochę natrudziła się, by jak najszybciej wciągnąć obydwoje do swej piwnicy, a z podekscytowania nie chciała dziś zwlekać z czymkolwiek. Związała Lenę i zabrała się „oprawiać” swą pierwszą ofiarę. Po satysfakcjonującej rzezi z mężczyzną Ania udała się na górę chwilę odpocząć. Usiadła w swym salonie w wygodnym fotelu i wsłuchiwała się w odgłosy nocy. Upajała się swym dzisiejszym łowem i zastanawiała się nad tym, jak może uzyskać swą rozkosz z tej dziewczyny. Jest pierwsza – dotychczas byli sami faceci. Nie wiedziała sama dlaczego tylko faceci. Ania nie wiedziała też dlaczego jej myśli o zadaniu cierpienia tej związanej na dole dziewczynie nie są dla niej tak podniecające, jak przy facetach. Ciekawość poznawania samej siebie i swojego chorego wnętrza była w niej ogromna, więc dała sobie kwadrans na odpoczynek, by następnie powrócić do piwnicy i dokończyć swe dzisiejsze dzieło.
Wstała raptownie, gdyż ciszę i jej rozmyślania przerwał huk oraz krzyk dochodzący z dolnego poziomu. Nie zastanawiała się i zaczęła szybko przemieszczać się w kierunku drzwi prowadzących do piwnicy. Otworzyła je kluczem, po czym zbiegła po schodach i zaczęła wbijać kod przy drzwiach otwierających jej chorą łaźnię rozkoszy. W pośpiechu pomyliła się. Zaczęła ponownie i ponownie za szybko. Dwukrotnie ręka zawiodła, więc uspokoiła oddech, zwolniła swe działanie i za trzecim razem spokojnie wybrała prawidłowy kod, po czym rozsunęły się drzwi.
…
Ania nie zdążyła nic więcej zrobić, gdyż zza odsuniętych drzwi wyłoniła się niedoszła ofiara Ani, wbijając jej nóż pomiędzy piersi. Zaskoczona i zdezorientowana Ania zaczęła słaniać się na nogach. Kierując się swym morderczym instynktem przylgnęła do Leny i wciągnęła ją ze sobą do wnętrza piwnicy. Drzwi się zamknęły.
Ania upadła nieprzytomna, a Lena stała nad nią w roztrzęsieniu. Dostrzegła, że ze strony Ani nie grozi jej już żadne niebezpieczeństwo, więc podeszła do drzwi. Znalazła przy nich miejsce na przyłożenie dłoni i uspokoiła się, gdyż wiedziała, że wyjdzie stąd żywa.
– O nie, potworze, nie dam ci tak łatwo z tego wybrnąć – wykrzyknęła Lena i przyklękła nad Anią. Uderzyła w twarz konającą z całej siły zaciśniętymi w jedną wielką pięść dłońmi, po czym Ania ocknęła się. – Odpowiesz za to wszystko, nie wywiniesz się z tego – dodała. Zobaczyła, że Ania otwiera oczy i podnosi swój wzrok na nią. Nie dostrzegła w nich nic, poza niezrozumiałą satysfakcją. Ania uśmiechnęła się triumfującą, z jej ust sączyła się krew. Chwyciła za sterczący z jej piersiowej klatki nóż, próbując go wyciągnąć. Lena nie dopuściła do tego i w ten sposób trzymały jego rękojeść, patrząc sobie prosto w oczy.
– Nikt mnie nie dostanie – z trudem wyrzuciła z siebie Ania i przekręciła tkwiący w niej nóż, odbierając swoje życie.
Lena jak sparaliżowana patrzyła w jej obojętne, martwe już oczy. Uśmiech wciąż widniał na jej twarzy. Adrenalina przestała już być dostarczana do serca Leny. Poczuła ból w całym swym ciele i ogromne zmęczenie. Zapragnęła już opuścić te okropne miejsce. Wzięła ze stołu kolejny nóż i przecięła w końcu taśmę krępującą jej dłonie. Przeciągnęła następnie nieżywego kata niezliczonej rzeszy mężczyzn do drzwi, podciągnęła w górę jej rękę i przyłożyła dłoń do elektronicznego miejsca przy drzwiach, które odczytało z niej potrzebne informacje i uruchomiło mechanizm otwierający drzwi. Lena wbiegła po schodach na górę, znalazła na stoliku w holu telefon i wybrała numer na policję…
Koniec!